Narkotyki są wszędzie!

//Narkotyki są wszędzie!

Narkotyki są wszędzie!

Tym, którzy naiwnie myślą, że problem narkotykowy nie dotyczy ich  miasta, wsi, bloku czy osiedla a błogi spokój zapewnia niebieskie niebo zapewne rzucę teraz piaskiem po oczach.

Narkotyki są wszędzie.

Stały się elementem subkultury tak jak kiedyś piwo, papieros, tatuaż…. mało tego wtopiły się w życie codzienne coraz młodszych pokoleń niezauważane często przez dorosłych, którzy dalej żyją nawinie w cieniu swojej własnej młodości, kiedy wypalenie papierosa czy wypicie piwa było nie lada wyczynem. Wyczynem w XXI wieku nie jest żadnym, bo młodzież uważa alkohol za przeżytek, papierosy i alkohol są ogólnie dostępne. Modne staje się ryzyko i szukanie mocniejszych wrażeń.

      Starczy rozejrzeć się po pokoju swojego dziecka, zobaczyć jakie plakaty wiesza na ścianach, co nosi w kieszeniach i z kim się spotyka. Podobnie wystarczy wziąć latarkę i przejść się po piwnicach własnego bloku lub bloków sąsiednich i pozaglądać w różne szczeliny by stwierdzić, że co najmniej kilku użytkowników narkotyków regularnie w tajemnicy coś zażywa lub przechowuje akcesoria do zażywania narkotyków lub same narkotyki Jak już wspominałem narkotyki są wszędzie …a to głównie ze względu na rozległą możliwość dystrybucji w szkole, na podwórku, na uczelni lub chociażby na telefon. I to często dystrybucji przez same osoby zażywające liczące na łatwy zysk i zdobycie pieniędzy na nowy towar.

        Kiedyś byłem w pewnym domu, w którym rodzice mieli poważne problemy wychowawcze ze swoim dzieckiem. Na ścianie w pokoju tego 16 letniego dziecka wisiały plakaty Boba Marleya z wielkim skrętem w ustach. Dwie zapalniczki leżące na półkach miały logo liścia konopi indyjskiej. Na jednej z półek leżało opakowanie bibułek jednorazowych. Rodzice zapytani czy dziecko zażywa narkotyki odpowiedzieli że absolutnie nie. Na pytanie o plakaty i symbolikę związaną z marihuaną odpowiadali, że to przecież teraz taka kultura. Dziecko co prawda wraca późno w nocy, nie słucha się, jest często drażliwe i pobudzone, przesypia czasami większość dnia, ale nie zażywa narkotyków. Czarę goryczy w tej rozmowie, w której zwracałem uwagę ślepych rodziców na wszystkie widoczne ślady zażywania narkotyków przez ich syna, a także na jego towarzystwo przelało pytanie o bibułki papierowe leżące spokojnie na jednej z półek pokoju. Usłyszałem, że to przecież nic strasznego … to tylko bletki.. Bletki ? Zapytałem.
„Tak bletki. No on pali papierosy i lubi sobie zawinąć w nie tytoń….. Widziała pani tytoń u niego w pokoju. No tak w papierosach które kupuje……..Znaczy się kupuje gotowe papierosy, wyciąga z nich tytoń i zawija w bibułki bo tak lubi? No chyba tak ….nie wiem”.

Cała ta rozmowa dowodziła tylko jednego doskonałego wychowania rodziców by widzieli tylko to, co mają zobaczyć i zaadoptowania przedmiotów służących do zażywania narkotyków do celów domowych. Właściwie to byłem zdziwiony, że nigdzie nie widziałem lufek do palenia marihuany, bo pewnie nawet jak bym zobaczył to bym usłyszał usprawiedliwienie od rodziców, że to przecież tylko rurka w której syn pali papierosy, żeby ręce mu się nie brudziły….

 Albo inny przykład … podobna rodzina, podobne problemy, podobne widoczne znaki zażywania narkotyków, tylko dziecko już trochę starsze bo pełnoletnie. W pokoju syna w centralnym miejscu wielka fajka wodna z wieloma ustnikami. Rodzice odpowiadają, że sami mu ją kupili na urodziny……bo mu tak bardzo się podobała…

     Niedostrzeganie  problemu przez rodziców czy z braku wiedzy czy ignorancji nie zmienia stanu rzeczy – narkotyki są wszędzie i trzeba bardzo się strzec, żeby nasi bliscy nie stali się ich świadomymi lub nieświadomymi użytkownikami.

By |2015-04-27T23:04:35+00:00Kwiecień 16th, 2015|blog|0 Comments

About the Author:

Leave A Comment